Dzisiaj, w trakcie treningu z Markiem J., spotkała nas śmieszna sytuacja.
Na polnej drodze w okolicy jeziora lubiszewskiego stał sobie samochód. Gdy przebiegaliśmy obok Marek zwrócił moją uwagę na parę kochanków, namiętnie uprawiających seks na tylnym siedzeniu J. Ludzie Ci byli tak zajęci sobą, że chyba nawet nie zauważyli, że ktoś przebiegał obok. Cała sytuacja wyglądała bardzo „filmowo”, a mnie zatkało, bo wcześniej nigdy nie byłem świadkiem takiej akcji. A już myślałem, że w życiu mało co może mnie zaskoczyć…. Muszę dodać, że miejsce nie było jakoś szczególnie ustronne ale widocznie, jak to mówią „krew nie woda”. Taka fajna anegdotka, którą może kiedyś będę opowiadał wnukom J.
