Podsumowanie miesiąca – grudzień // 06.01.2020

 

Chciałbym dzisiaj napisać parę słów podsumowania na temat treningu w grudniu. 

Pierwszy miesiąc przygotowań do maratonu za mną. Ogólnie jestem zadowolony z tych jednostek, które zrealizowałem. Nie chcę zapeszać i powiedzieć czegoś więcej, bo licho nie śpi J.  Już od pierwszych treningów czułem jakąś taką wewnętrzną pozytywną energię. Byłem bardzo dobrze nastawiony do pracy, którą mam wykonać i na każdy trening wychodziłem z przyjemnością. W poprzednich latach ten grudniowy czas był przeważnie dość trudny: ciemno, zimno, deszcz lub śnieg nie pomagały w trenowaniu. Dodatkowo nogi zawsze były jakieś takie zamulone. W tym roku odczułem dużą – pozytywną różnicę. Już od pierwszych treningów noga ładnie kręciła. W żadnym tygodniu nie odczuwałem bardzo dużego zmęczenia treningami, które stopniowo były coraz bardziej intensywne. Oczywiście grudzień to faza wprowadzająca, więc nie było bardzo trudnych biegów.

Najważniejsze jednostki w przygotowaniach do maratonu, czyli niedzielny bieg długi, stopniowo coraz dłuższe ( od 19 km do 25 km) i biegane w całkiem dobrym średnim tempie ( od 4:34 do 4:29 z tygodnia na tydzień). Często się zastanawiam nad tym, czy nie powinienem biegać BD wolniej, by był to typowy trening w I zakresie intensywności. Nie bardzo umiem jednak biegać bardzo wolno, jest to dla mnie męka. Pół żartem, pół serio muszę stwierdzić, że nie lubię biegać bardzo długich treningów i w związku z tym nogi same nadają żwawe tempo. Czy to dobrze? Nie jestem w 100 % o tym przekonany. Czasami jednak nie warto kierować się rozumem tylko bardziej wyczuciem i zaufać sercu J.

Pogoda w grudniu była genialna do biegania. Praktycznie brak mrozu, śniegu i innych smutnych warunków związanych z zimą, miały bardzo pozytywny wpływ na proces treningowy. Dalej czuję ekscytację związaną z wyzwaniem, jakim jest przygotowanie do maratonu.