Bieżący tydzień jest trochę nietypowy. Musiałem zmodyfikować zaplanowane treningi, bo czułem duże zmęczenie i ogólne słabe samopoczucie.
W poniedziałek zauważyłem podwyższony puls i to był dla mnie bardzo wyraźny sygnał, który wysłał mi organizm. Staram się zwracać uwagę na takie sprawy, bo granica między treningiem ładującym a przetrenowaniem jest bardzo cienka. Postanowiłem więc we wtorek i w środę wykonać tylko biegi regeneracyjne. Muszę stwierdzić, że były to bardzo trudne biegi, głównie dla głowy. Odczuwałem duże zmęczenie mięśniowe i kilometry wlokły się w nieskończoność ( 14 km po 4:52 we wtorek i 13 km po 4:48 w środę). Dawno już tak wolno nie biegałem i dochodzę do wniosku, że w ostatnich tygodniach za mało miałem treningów spokojnych a trochę za szybko biegałem niektóre treningi jakościowe. Kolejna nauka dla mnie. Organizm oczywiście dałby radę wytrzymać następne mocne bodźce, jakie bym mu zaserwował, ale wiem, że skutek nie byłby….. najszczęśliwszy.
Dzisiaj jest czwartek, poczułem się już lepiej i pobiegałem delikatny fartlek na mojej trasie crossowej w lesie lubiszewskim (18 x 30 sek. w tempach biegu na 10 km/5km/3 km przedzielone 3 minutowymi odcinkami spokojnego biegu). Mam nadzieję, że te kilka dni spokojniejszych treningów spowoduje, że sytuacja wróci do normy.
Nic na siłę, zdrowie przede wszystkim.

