Kontynuuję spokojne bieganie.
Czuję, że nie jestem jeszcze gotowy do kilku mocnych treningów w tygodniu a spoczynkowe tętno nie wróciło do normy. Dzisiejszy, niedzielny bieg długi (25km) wykonałem w bardzo wolnym tempie (średnio 4:45/km). Nie pamiętam, kiedy ostatnio biegałem długie wybieganie tak wolno. Pewnie jest to dla mnie nauczka aby nie przyspieszać procesów adaptacji organizmu do intensywności. Jak widać nauka trwa całe życie, ważne, aby wyciągać wnioski. Aby dodatkowo nie obciążać serca odpuszczam dzisiaj cotygodniową regeneracyjną sesję w saunie. W zamian długa sesja rozciągania i rolowania J.
W sumie dobrze się złożyło, bo miałem w planach wykonać badania laboratoryjne pod kątem wpływu treningu na podstawowe parametry krwi, a obniżone samopoczucie jest bardzo dobrym pretekstem do bezzwłocznego wykonania badań. Wczoraj skontrolowałem więc krew i mocz. Generalnie wyniki wypadły dobrze, badane parametry mieszczą się w normie za wyjątkiem kinazy kreatynowej, która jest lekko podwyższona. Potwierdza to w zasadzie stan, w którym się znajduję, czyli odczuwalne zmęczenie mięśniowe spowodowane intensywnym treningiem. Jeśli chodzi o badania to w najbliższym czasie mam zaplanowane jeszcze echokardiografię (echo serca) oraz EKG wysiłkowe. Chociaż strasznie nie lubię chodzić do lekarza i ogólnie badać się, to niestety jest to niezwykle ważna sprawa.


