Powrót do normalności // 26.04.2020

 

Bieganie bez planu treningowego jest dziwne, choć całkiem fajne. Jakiś czas temu porzuciłem nadzieję na starty w najbliższych miesiącach, wiec pozostało bieganie bez konieczności wykonywania trudnych jednostek, przygotowujących do konkretnych zawodów. Tak więc zakładam buty i „idę sobie pobiegać”, jak zwykła mówić moja żona 😂. Konieczność rezygnacji z biegania byłaby dla mnie najgorszą karą.

Nie jestem i nigdy nie byłem zwolennikiem hasła „zostań w domu”, tak bardzo reklamowanego, głównie przez polityków w telewizji. Jest ono na rękę wszystkim politykom i stacjom TV – wiadomo: więcej ludzi w domach, większa szansa na wzrosty słupków oglądalności.

Oczywistym jest, że ludzie chorzy powinni pozostać w domu. Do tego nie jest potrzebny żaden hasztag. A co z ludźmi zdrowymi, stanowiącymi zdecydowaną większość społeczeństwa? Zauważyłem, że wiele osób pod wpływem apokaliptycznych informacji, płynących zewsząd szerokim strumieniem, postanowiło całkowicie zrezygnować z aktywności ruchowej, która ma kluczowy wpływ na kształtowanie odporności organizmu.

Szczególnie utkwiła mi w pamięci wypowiedź jednego z polityków, który kilka tygodni temu powiedział, że obecny czas to nie jest dobry okres na utrzymywanie czy poprawianie formy sportowej. Uważam tę wypowiedź za nonsens, choć niektórzy potraktowali ją dosłownie, a nawet dodając co nieco od siebie. Wskutek psychozy strachu dochodzi do takich absurdów, że widuję ludzi, którzy zakładają maseczki na twarz, przebywając samotnie na swoim balkonie.

Chciałbym zatem zachęcić wszystkie zdrowe osoby do utrzymywania aktywności fizycznej na świeżym powietrzu: spacery, rower, bieganie, rolki, deskorolka, możliwości jest dużo. Oczywiście z zachowaniem zasad bezpieczeństwa własnego i innych.

Dla mnie osobiście obecny czas izolacji jest całkiem przyjemny i nie nastręcza mi wielu niedogodności. Spędzam czas z ukochaną i dziećmi i jest nam razem bardzo dobrze😍. Wieczorami odpalamy Netflixa i mam wrażenie, że obejrzeliśmy już wszystkie filmy. Robię w zasadzie to samo co wcześniej za wyjątkiem pracy, którą wykonuję w sposób zdalny. Dzięki temu, że odpadły dojazdy do pracy mam do dyspozycji około 2,5 godziny więcej w ciągu każdego dnia 😊.

Tak się zastanawiam czy powrót do normalności po izolacji to będzie zmiana na lepsze czy gorsze?