Trudno napisać coś ciekawego, gdy niewiele się dzieje. Stąd ta miesięczna przerwa w relacjonowaniu mojego biegowego życia.
Hola, hola jak to niewiele się dzieje? Treningi realizuję cały czas, nie ma żadnych przerw ani przestojów czy spadku motywacji wywołanego brakiem zawodów. Absolutnie nic z tych rzeczy.
Maj był miesiącem w którym zacząłem realizować bardziej specyficzne jednostki, poza treningiem ogólnym, robionym w marcu i kwietniu. Ogólnie przebiegłem 315 kilometrów w trakcie 22 jednostek biegowych. Zdecydowanie duży plus. Na początku miesiąca realizowałem jeszcze większość biegów w spokojnym tempie ale po kilku dniach stwierdziłem, że dobrze byłoby w końcu zacząć pobiegać coś konkretniejszego.
Schemat treningowy na maj był bardzo prosty, ale jednocześnie sprawdzony i odpowiadający mi. Niedziela to długi bieg. W sumie było ich pięć. Dystans od 18 do 22 km, tempo nie za szybkie i nie za wolne czyli zgodnie z samopoczuciem. W poniedziałki realizowałem sesję ćwiczeń siłowo – ogólnorozwojowych w domu. We wtorki robiłem „akcent” – najczęściej w postaci BNP lub biegu ciągłego w tempie progowym. Środa to dzień spokojnego biegu i przebieżek, w czwartki realizowałem 2 treningi: bieg regeneracyjny + drugą jednostkę siłową w tygodniu. Piątki wolne a w sobotę kolejna mocniejsza jednostka – najczęściej interwały. Muszę powiedzieć, że trening majowy był bardzo uporządkowany, zarówno jeśli chodzi o strukturę jak i jakość. Jestem zadowolony z pracy jaką wykonałem.
W maju otwarty został w końcu stadion na Bałdowskiej z tartanową bieżnią 400 m, na którą długo czekałem. Było to dla mnie największe wydarzenie miesiąca 😊. Sam ten fakt świadczy o tym jak bardzo ekscytujące jest moje życie 😏. Od samego początku zacząłem aktywnie korzystać z bieżni, głównie w postaci treningu interwałowego, ale nie tylko. Bardzo lubię trening na bieżni. Jest on wymagający dla organizmu ale wiem, że przynosi on dobre efekty.
Warto wspomnieć o pogodzie w maju, która nie rozpieszczała. Temperatura rzadko przekraczała 12 stopni i większość treningów wykonywałem w długim rękawie. Ogólnie forma w maju jest daleka od oczekiwań ale wcale się tym nie martwię. Robię swoją robotę aby być gotowym, kiedy będzie pora na starty, czyli pewnie jesienią.


