Założenie na początku miesiąca miałem takie, aby lekko podkręcić tempa treningów jakościowych, mając na uwadze zbliżające się jesienne starty. Z tymi startami jesiennymi to tak naprawdę jedna wielka niewiadoma. Raczej nie spodziewam się, że uliczne biegi będą realizowane, ale chcę być gotowy, gdy będzie okazja do jakiegokolwiek startu.
Forma pod koniec lipca była już u mnie całkiem dobra, dlatego postanowiłem zacząć miesiąc z wysokiego C i zapisałem się na leśny półmaraton w Kartuzach. Bieg okazał się dość pechowy, bo pomyliłem trasę biegu, która została nieodpowiednio oznaczona. Zakończenie było jednak szczęśliwe. Poniżej moja relacja z biegu, którą zamieściłem na FB:
„Dzisiejszy leśny bieg w Kartuzach przejdzie do historii moich występów na biegowych ścieżkach. Na 17 tym kilometrze trasy, wraz z dwoma kolegami, zostałem omyłkowo poprowadzony przez wolontariuszy w nie tę stronę, w którą należało biec ☹️. Po przebiegnięciu kolejnego kilometra zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak i że biegniemy w kierunku odwrotnym do mety. Lekko się wkurzyliśmy, bo według szacunków, wszyscy biegliśmy na punktowanych miejscach w swoich kategoriach wiekowych i „pudło” w zasadzie było bardzo realne.
Postanowiliśmy biec dalej, licząc, że jakaś leśna ścieżka poprowadzi nas do mety. Nic takiego jednak nie nastąpiło. To co nam pozostało, to po prostu przebiec zakładany dystans półmaratonu, a resztę trasy dotruchtać do mety️. Zaproponowałem, że jak dobiegniemy, złożymy protest u organizatora, licząc, że uwzględni on w klasyfikacji nasz przebiegnięty dystans i czas. Tak tez zrobiliśmy.
Ku ogromnemu zadowoleniu całej naszej pechowej trójki, sędzia biegu zaakceptował nasz protest i zostaliśmy sklasyfikowani w biegu 😁”.
Zostałem sklasyfikowany na 2 miejscu w mojej kategorii wiekowej a kolega z którym biegłem na 3. Za namową Ani postanowiłem oddać część nagrody finansowej koledze. Myślę, że postąpiłem uczciwie a o to przecież chodzi w sporcie.
Na horyzoncie imprez biegowych w dalszym ciągu są w okolicy tylko biegi cyklu Kaszuby Biegają. W sierpniu wziąłem udział w jeszcze dwóch crossowych biegach po kaszubskich ścieżkach. W Szemudzie oraz Kolbudach. Oba biegi na dystansie ok. 5 km, potraktowałem jako mocne jednostki treningowe i w obu zająłem dobre miejsca, potwierdzając rosnącą dyspozycję. Najpierw był Szemud i 5 miejsce open, dobry taktycznie bieg w równym tempie przy wysokiej temperaturze. Pogoda w której potrafię biegać w zawodach. Tydzień później nastawiałem się na kolejny dobry bieg w crossie w Kolbudach i taki był. Czułem się dobrze i biegło się luźno do momentu, kiedy ……..znowu pobiegłem za kimś, kto skręcił nie tam, gdzie potrzeba. Z tym biegiem w Kolbudach to wniknęła większa afera bo około 25-30 osób w wyniku źle oznaczonej trasy, skręciła w trasę biegu na 10 km, który w tym dniu odbywał się w tym samym miejscu.
Nie chce mi się już wracać do tego tematu i opisywać całej tej historii. Fakt jest taki, że do momentu feralnego skrętu biegłem na 4 miejscu na ok. 1 kilometra do mety i miałem „chrapkę” zaatakować trzecią pozycję. Jak to wszystko by się skończyło nigdy się już nie dowiemy. Po biegu oczywiście protest u organizatora, który miał ogromny kłopot z ustaleniem wyników końcowych. Po kilku dniach ogłoszono finalne wyniki i ku mojemu zaskoczeniu zostałem sklasyfikowany na 3 miejscu open. Na jakiej podstawie – nie wiem i chyba nikt nie wie. Być może znaczenie miał dość obszerny e-mail, który wysłałem do organizatora z propozycją ustalenia kolejności biegu, trudno mi powiedzieć. Na początku września, podczas kolejnego biegu cyklu, ma odbyć się wręczenie nagród za ten bieg, więc zobaczymy jakie będą komentarze. Ja planuję wziąć w tym dniu udział w innym biegu – ulicznym Biegu Pocztowca w Gdańsku na 5 km, więc poproszę kogoś o odebranie za mnie nagrody 😊.
Poniżej zamieszczam treść wspomnianego maila – w razie czego, żeby nie zginął (może kiedyś się przydać) 😊
„Kontaktuję się w sprawie dzisiejszej „feralnej” 5-tki w Bąkowie. Na początku mojej wiadomości chciałbym powiedzieć, że jestem pełen podziwu dla Państwa – organizatorów cyklu Kaszuby Biegają. Zdaję sobie sprawę z tego z iloma przeciwnościami natury organizacyjnej musicie się Państwo mierzyć w tym roku. Jako jedni z nielicznych organizatorów biegów w woj. pomorskim nie poddaliście się i starcie się aktywnie walczyć z Covidową paniką. Jestem pewien, że wiele osób podziela moje zdanie.
Jeśli chodzi o ustalenie końcowych wyników biegu proponuję następujące rozwiązanie:
Pozycje 1 i 2 open M nie podlegają dyskusji. Do ustalenia pozostają miejsca 3-6 open M oraz w 1-3 w poszczególnych kategoriach wiekowych. W tym celu poprosiłbym zainteresowane osoby o przesłanie „screena” zegarka lub z dowolnej aplikacji biegowej na podstawie których można ustalić czas poszczególnych zawodników na dystansie 5 km a tym samym klasyfikację końcową. Wiem, że dystans biegu wynosił trochę ponad 5 km, ale w tej wyjątkowej sytuacji trzeba przyjąć jakieś zasady, w miarę sprawiedliwe dla wszystkich. Nie wiem jak wyglądała sytuacja w kategorii kobiet ale myślę, że rozwiązanie jest uniwersalne.
Wydaje mi się, że propozycja spotka się z pozytywnym odzewem innych zawodników. Nam jako amatorom, realizującym swoją biegową pasję, raczej „nie grozi” uczestnictwo w zawodach rangi mistrzowskiej w Polsce czy w Europie, dlatego zdecydowana większość z nas biega z zachowaniem wartości i zasad „fair play”. Musicie się Państwo zmierzyć z rozwiązaniem tej sytuacji, mam nadzieję, że nie będzie to trudne”.





