Praca treningowa w najbliższych tygodniach będzie nakierowana na przygotowania do dobrego występu w gdańskim półmaratonie, który ma się odbyć 4 października. Nie byłbym sobą, gdybym w planach nie miał walki o nową życiówkę na tym dystansie. Fajnie będzie w końcu coś dłuższego pobiegać na ulicy. Tylko czy bieg się odbędzie?
W jednym z poprzednich wpisów wspominałem o planowanym na 5 września Biegu Pocztowca w Gdańsku. Chciałem powalczyć o nowe PB na dystansie 5 km ale na 2 dni przed biegiem został on odwołany. Czyli w sumie nic nowego. W związku z tym szybko podjąłem kolejną decyzję – jadę jednak do Kartuz w sobotę, aby nie tracić terminu na mocną jednostkę treningowo – startową – start na 5 km w kolejnym biegu cyklu Kaszuby Biegają. Przy okazji osobiście odbiorę nagrodę $$$ i puchar za nieszczęsny bieg w Bąkowie 😊.
Sam bieg bez szczególnej historii, odbył się w tym samym miejscu, gdzie na początku sierpnia został przeprowadzony półmaraton w Kartuzach, czyli w lesie. Płuca mocno przewentylowałem, chociaż końcówka była dość ciężka i nie miałem z czego odpalić na finiszu.
Mocno zastanawiam się nad tym czy pojechać w nadchodzącą sobotę do Torunia na uliczną „dychę”. Jest atest, start jest po 20 wieczorem, pogoda zapowiada się bardzo przyjemna. Chciałbym powalczyć o nową życiówkę na 10 km i kto wie czy to nie jest jedna z ostatnich szans w tym roku.


