Zaplanowanie sezonu 2021/// 18.11.2020

 

A to dopiero będzie wyzwanie! Napisanie podsumowania sezonu było dla mnie trudne, bo rok był dziwny i niejednoznaczny. A jak podejść do planowania czegokolwiek na 2021?

W tej chwili wiadomo, że prawie nic nie wiadomo. Jeśli chodzi o starty na wiosnę, to teraz, w listopadzie, nastawianie się na konkretne zawody na wiosnę jest pozbawione głębszego sensu. Z drugiej strony trzeba być przygotowanym na to, że sytuacja pandemiczna się poprawi i sezon będzie normalny. W imię zasady: myśl o najlepszym a przygotuj się na najgorsze, czy jakoś tak 😊.

Plan na kocówkę listopada i grudzień będzie bardzo prosty: spokojne bieganie dla utrzymania kondycji, zdrowia psychicznego i poprawiania odporności organizmu. Jeśli sytuacja będzie się dobrze układać, od stycznia chciałbym ruszyć z konkretnymi przygotowaniami pod ewentualne zawody na wiosnę. Myślę o półmaratonie, z którym mam cały czas rachunki do wyrównania oraz oczywiście o dystansie 10 km i 5 km. Wiem na pewno, że nie będę przygotowywał się do maratonu na wiosnę. Ten temat odkładam. Może jesienią 2021?

Chciałbym wprowadzić zmiany w treningu, bo mój piękny plan na 2020 nie przyniósł super efektów. Nie będą to jakieś spektakularne modyfikacje. Myślę raczej nad zmianą intensywności niektórych treningów oraz różnorodnością akcentów. Nad konkretami cały czas myślę, nie mam jeszcze konkretnego planu. Muszę poczytać na ten temat, poszukać inspiracji.