Grudzień 2020 – podsumowanie // 02.01.2021

 

Gdy piszę te słowa, rok 2020 jest już na nami. I dobrze. Czy ten obecny będzie lepszy? Mało jest znaków na niebie, które wskazywałyby na to, że taki będzie. Cóż…. rok 2020 zapowiadał się bardzo optymistycznie i sympatycznie, a jakim się okazał….?

Biegać jednak trzeba. Jako, że biegowa wiosna nie zapowiada się jakoś szczególnie obfita w zawody, to i trening grudniowy nie obfitował w fajerwerki. Tygodniowy dystans wahał się w granicach 60-65 km przez pierwsze 3 tygodnie. Ostatni tydzień był bardziej dynamiczny, bo zacząłem ponad 2 tygodniowy urlop. W sumie przebiegłem 288 km w trakcie 21 treningów biegowych. Do tego oczywiście kontynuowałem trening uzupełniający w domu (ogólnorozwojówka + mini band).

Fartlek – zabawa biegowa, to trening, który był główną i praktycznie jedyną jednostką kształtującą w każdym z tygodni. Wykonałem 4 takie treningi stopniowo zwiększając długość pracy odcinka szybkiego biegu. Zacząłem od 20 x 45 sek, w pierwszym i drugim tygodniu. Następnie było to 18 x 55 sek. Kolejny trening to 20 x 1 min. Przerwy na spokojny bieg i wyrównanie oddechu były niezmienne (2 min). Treningi te stopniowo poprawiały moje samopoczucie i swobodę biegu, oddechu w kolejnych dniach. Pod koniec grudnia czułem się już dużo lepiej niż na początku miesiąca. Starałem się jednak aby biegi nie były za bardzo obciążające. Forma na razie ma być „w lesie”.

Poza tym spokojna zimowa robota: podbiegi, zbiegi, długie rozbiegania. Klasyka. Czuję się dobrze. Brakuje trochę bodźców zewnętrznych typu konkretne zawody do których mógłbym się przygotowywać, ale jest jak jest. Lepiej na razie nie będzie. Może kiedyś 😊.