Styczeń 2021 – podsumowanie // 02.02.2021

 

Podsumowanie treningu w styczniu.

Było ładnie i przyjemnie. Już wcześniej pisałem, że na początku roku spadło dużo śniegu i bardzo zmieniło to układ treningowy. Przede wszystkim trzeba było bardzo wyhamować z tempem biegania, bo nie było innego wyjścia w kopnym śniegu. Nie znaczy to, że cały czas biegałem wolno. Odczuwalna intensywność treningów – mimo, że tempo poszczególnych biegów dużo wolniejsze niż w grudniu – była dość wysoka. Trening przebiegał harmonijnie. W niedzielę długie biegi w spokojnym tempie na samopoczucie. W sumie było ich 5 na dystansie od 20 do 22 km. Ostatni z tych biegów długich, wykonany 31 stycznia, był w miarę mocny. Przebiegłem ten trening w zmiennym tempie: 1 km wolno, tempo konwersacyjne 4:50/km/1 km szybciej 4:20-15/km. Nie odczuwałem jakoś dużego zmęczenia po tej jednostce.

Poza tym sporo jak dla mnie pracowałem na podbiegach. W sumie 5 razy: serie po 10 x 150 lub 200 m. Wykonałem też jeden trening typu fartlek, w dość trudnych deszczowych warunkach. Na trening uzupełniający w domu poświęciłem 5,5 godziny w trakcie 7 treningów. Głównie pracowałem z mini band nad wzmocnieniem mięśni pośladkowych i brzucha. Reszta to spokojne biegi, typowe wybiegania bez szaleństw. W sumie przebiegłem 337 kilometrów i jestem zadowolony z kilometrażu. Styczeń to także powrót do nadprogramowej ilości spożywanych słodyczy (zapasy poświąteczne!!!). Całe szczęście wszystko już zjedzone i można wrócić do w miarę normalnej diety.

Podsumowując, można rzec, że skupiam się obecnie nad cechami podstawowymi. Mam w sobie cierpliwość i pokorę, która pozwala oderwać mi się od potrzeb specyficznego, intensywnego treningu. Inwestuję w swoje zdrowie i robię trening pod wieloma względami mało specyficzny w kontekście uzyskiwania wyników