W marcu wybiegałem 332 km + wykonałem 8 treningów siłowych + 1 trening regeneracyjny na rowerze. Większa ilość poświęconego czasu na trening w marcu wynikła z faktu, że częściej byłem w domu, wykorzystując zaległy urlop.
Pogodowo marzec był miesiącem chłodnym i dość wietrznym. Rzadko kiedy temperatura przekraczała 5 – 7 stopni w czasie, kiedy wykonywałem treningi. Typowa pogoda marcowa. Większość jednostek trzeba było biegać w zimowych rzeczach. Na szczęście śniegi stopniały i warunki do biegania z dnia na dzień były coraz lepsze. W marcu nie miałem zaplanowanych żadnych startów, bo nic się nie odbywało. Wdrożyłem więc moją ulubioną taktykę spokojnego, metodycznego treningu tzn. tlenowe bieganie + przebieżki + podbiegi + długie wybiegania + akcenty w dniach, kiedy czułem się wypoczęty. Co ważne dla mnie – starałem się doskonalić umiejętność naprawdę wolnego biegania tych jednostek, które miały spełniać rolę regeneracyjną. Jak już nieraz wcześniej wspominałem, miałem z tym kłopot w przeszłości. Na tym polu odniosłem mały sukces, bo często (chociaż nie zawsze) udawało mi się utrzymać założone wolne tempo biegu.
Dodatkowo od kilku miesięcy bardzo zwracam uwagę na tętno (szczególnie spoczynkowe) i ustalam cel i środek kształtujący danego treningu na podstawie informacji z zegarka. Wiem, że nie można w 100% sugerować się tym, co pokazuje pomiar tętna z nadgarstka, ale jako metoda kontrolna/ogólna jest jak najbardziej pomocna. Z zegarkiem praktycznie się nie rozstaję ani na chwilę, nie zapominam jednak o obserwacji sygnałów, które wysyła organizm. Kilka razy przełożyłem na kolejny dzień zaplanowaną trudną jednostkę, z uwagi na zbyt wysokie tętno.
Gdy analizuję treningi, które zrobiłem w marcu, to muszę stwierdzić, że wygląda to całkiem nieźle:
· 27 dni treningowych (regeneracyjnego roweru nie liczę) w tym:
· 3 x długie wybiegania (2 x ponad 20 km + 30 km – ten dystans pierwszy raz od nie wiem jak dawna – chyba od 4 lat) – te treningi biegam około 10-15 sekund wolniej na kilometr niż w zeszłym roku
· 2 x mocne treningi tempowe na szosie (2 x 4 km w tempie pomiędzy 10 km a półmaratonem)
· BNP, fartlek 15 x 90 sek/90 sek, 3 razy podbiegi, 2 razy ćwiczenia sprawności, przebieżki
· Reszta to spokojne biegi 12-15 km i 8 treningów siłowych ogólnorozwojowych
Jak widać trochę pobiegałem, niby nic specjalnego ale zawsze coś. Staram się nie zajechać mojego diesla i gdy tylko pojawiają się sygnały zmęczenia – jestem ostrożny. Mam nadzieję w kwietniu przebiec 2 razy po 5 km w zawodach organizowanych w Gdańsku w formie hybrydowej. Oby się odbyły.

