Kaszëbë Athletic Cup 5000m

 

12 czerwca to był bardzo oczekiwany i radosny dzień dla szeroko pojętej społeczności biegowej. Zauważyłem jak wielu ludzi uradował powrót parkrunów – cotygodniowych biegów z pomiarem czasu na dystansie 5 km. Niesamowite, jak bardzo ta inicjatywa biegowa przyczynia się do integracji lokalnych społeczności oraz zachęca do regularnego uprawiania aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. Poza tym, w ciągu weekendu na Kociewiu i Kaszubach odbyły się różne imprezy biegowe i triathlonowe. I bardzo dobrze! Trzeba korzystać i startować, bo nie wiadomo jak długo potrwa sezon. W telewizorze już zapowiedzieli kolejną falę czyhającą u wrót naszych miast, miasteczek i wsi.

Po zeszłoniedzielnym starcie w Biegu Papieskim, postanowiłem pójść za ciosem i wystartować w sobotę w pierwszej edycji meetingu lekkoatletycznego Kaszëbë Athletic Cup, na stadionie w Kartuzach. Jako, że głównym organizatorem był Karol, miałem pewność, że impreza będzie przeprowadzona na wysokim poziomie i warto będzie poświęcić dzień, aby wieczorem wybrać się do Kartuz. Nigdy wcześniej nie brałem bezpośredniego udziału w zawodach lekkoatletycznych, więc byłem ciekawy „z czym to się je”.

Jeśli chodzi o treningi w tygodniu poprzedzającym zawody, to wykonałem tylko jeden lekki akcent pobudzający: 8 x 400m + 2 x 200m. Do tego dwa spokojne rozbiegania (14 i 12 km) oraz dwa razy rower (27 i 23 km). Na najbliższe tygodnie przyjąłem ogólną strategię 1 mocnego bodźca treningowego w tygodniu (którym najczęściej będzie start w zawodach). W pozostałe dni będę się obijał robiąc: spokojne wybiegania, krótkie interwały, przebieżki + rower. Może zabrzmi to dziwnie ale niestety muszę stwierdzić, że regeneracja u mnie już nie taka jak kiedyś. Potrzebuję teraz poświęcić więcej czasu na odzyskanie pełni sił po mocnym treningu czy zawodach.

Zanim opowiem o starcie, to muszę wspomnieć o pogodzie. Cały tydzień poprzedzający sobotę był bardzo ciepły. Dlatego cieszyłem się, że wieczorny bieg odbędzie się w idealnych warunkach, przy temperaturze około 20 stopni. Jednym słowem zapowiadały się bajkowe warunki do biegania. Rzeczywistość okazała się jednak trochę inna. Od rana padał deszcz, wiał wiatr i było nieprzyjemnie. Na szczęście zabrałem ze sobą techniczną koszulkę z długim rękawem, którą założyłem pod startową.

Początek mojego biegu na dystansie 5000m został zaplanowany na godzinę 21. O tej porze to ja już zazwyczaj jestem po kolacji i w pozycji horyzontalnej okupuję moją ulubioną sofę 😊. No cóż, czasami trzeba się poświęcić….Wcześniej została przeprowadzona rywalizacja na dystansach od 400m do 3000m oraz biegi dziecięce.

Mój plan na bieg był jak zwykle nieskomplikowany: spokojnie rozpędzić „starego diesla” i utrzymać tempo do końca 😊. Pierwsze dwa kółka na dogrzanie, stwierdziłem, że biegnie się dobrze i byłem w stanie utrzymywać tempo biegu w przedziale 3:40 – 3:37/km. Bardzo fajne w bieganiu po stadionie jest doping kibiców, który jest słyszalny na każdym okrążeniu i nie pozwala „spocząć na laurach”. Kółka mijały niepostrzeżenie i nim się obejrzałem a zostały tylko dwa do końca. Trochę szkoda, że praktycznie cały dystans przebiegłem sam. Gdyby była możliwość współpracy z innymi zawodnikami na trasie, końcowy wynik na mecie byłby na pewno lepszy. Cieszy, że na ostatnim kilometrze mogłem przyspieszyć i przebiegłem go w 3:30/km. Ostatecznie w stawce 23 zawodników zająłem 3 miejsce z wynikiem 00:18:18. Jestem zadowolony, choć szału oczywiście nie było. Trochę się zmęczyłem, ale nie jakoś nadmiernie 😊. Wynik oddaje moje aktualne możliwości biegowe.

Zawody lekkoatletyczne mają tę przewagę nad ulicznymi, że kibice mają możliwość stałego obserwowania rywalizacji a i zawodnikom lepiej się biegnie, słysząc doping z trybun. Ania stwierdziła, że wszystkie biegi powinny być rozgrywane na stadionie, bo emocje są dużo większe niż w zawodach ulicznych, gdzie zawodników widzi się przez chwilę w momencie startu i kiedy wbiegają na metę. Z przyjemnością wystartuję w kolejnych edycjach Kaszëbë Athletic Cup – super imprezie zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Aby przekonać się jak fajny był to meeting, zapraszam do zapoznania się z galerią zdjęć autorstwa Konrada Gustawskiego.

Zdjęcia

Następny przystanek sobota – Okoniny Nadjeziorne 12 km 😊.