Lipiec to miesiąc, w którym trzeba już podjąć konkretne decyzje dotyczące jesiennych startów. Chodzi oczywiście o docelowe zawody, a co się z tym wiąże zaplanowanie procesu treningowego pod kątem konkretnego dystansu. Półmaraton – to będzie jeden z celów do zrealizowania dla mnie. Słysząc tu i ówdzie przebąkiwania decydentów odnośnie kolejnych restrykcji, stwierdziłem, że nie ma co czekać na październik, bo można obudzić się z ręką w nocniku. Dlatego 5 września zamierzam pobiec Półmaraton Iławski. Będzie to powrót na znaną mi trasę, która spełnia warunek powalczenia o dobry rezultat.
Pogoda w wakacje jest jak dotąd doskonała i zachęca bardziej do plażowania niż do trenowania, ale biegać trzeba😊. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie aby łączyć jedno z drugim. Lato jest krótkie, rodzinnie korzystamy więc z pogody i co najmniej raz w tygodniu meldujemy się na plaży w Sobieszewie.
Chciałbym wspomnieć też o zawodach, w których wziąłem udział w ostatnią sobotę – Borowiacka Dycha w Ostrowitem koło Czerska (drugi bieg w ramach Grand Prix Borów Tucholskich). Samopoczucie przed biegiem – super. Wszystko wskazywało na to, że kolejny raz w ostatnim czasie będzie mi się fajnie biegło, ale nie do końca jestem zadowolony z tego występu. Ogarnęła mnie jakaś niemoc w nogach i prawie od samego początku ciężko się biegło, zwyczajnie noga nie podawała. Niby w miarę dobrze to wyglądało na pierwszych kilometrach, ale czułem, że zupełnie nie mam mocy. Trochę poczłapałem w jednostajnym tempie i na pewno był to dla mnie najtrudniejszy bieg w tym roku. Umęczyłem się jak koń a efekt był taki sobie (14 msce open, 6 w M40). Jak by to powiedział w wywiadzie pomeczowym piłkarz tzw. „ekstraklasy”: zabrakło dyspozycji dnia 😊. No cóż, takie biegi też są potrzebne, żeby za bardzo nie obrosnąć w piórka.
![]() |
| Foto: Teresa Rytlewska |
Warto zaznaczyć, że wszystkie biegi w Grand Prix Borów Tucholskich mają bardzo dobą obsadę. Lokalne tuzy biegowe meldują się na starcie zawsze w komplecie 😊. I nic dziwnego, nagrody finansowe dla najlepszych są na bardzo dobrym poziomie a organizacja poszczególnych imprez – bez zarzutu.
Po urlopie zostało już tylko mgliste wspomnienie, w pracy roboty huk a na horyzoncie jawi się sierpień. Zamierzam kontynuować przygotowania do półmaratonu. W planie mam zwiększenie tygodniowego kilometrażu, głównie poprzez stopniowe wydłużanie niedzielnych długich wybiegań. Oprócz tego chcę pobiec 2 razy w zawodach (Śliwicka Dyszka i Bieg 4 Jezior w Skórczu 15 km). Powinienem też w końcu – po długim czasie – odwiedzić fizjo na przegląd machiny i porządne rozciąganie i mobilizację mięśni i stawów. No właśnie… rolowanie i rozciąganie – dlaczego to jest taka żmudna i nudna czynność? Myślę, że nie tylko dla mnie jest to najbardziej uciążliwy element biegowego abecadła. Ale trzeba i warto 😊.
Poza tym plan na najbliższe tygodnie jest jak zawsze u mnie bardzo prosty: spokojnie trenować, porządnie się wysypiać, dobrze i dużo jeść a przede wszystkim delektować się latem i aktywnością na świeżym powietrzu.
![]() |
| Przed biegiem :) |
![]() |
| Po biegu :( |
Foto: Anna Główczewska




