Miałem już nic nie pisać w lipcu, ale coś mnie naszło. Trwają Igrzyska Olimpijskie. Gdzieniegdzie przebijają się informacje na ich temat, ale przeciętnego zjadacza chleba ta rywalizacja niespecjalnie interesuje. Po pierwsze transmisje są w nocy lub w godzinach przedpołudniowych, po drugie naszym jak zwykle nie idzie, a po trzecie prawie wszyscy kojarzą igrzyska z lekkoatletyką. No właśnie, stare kociewskie porzekadło mówi, że olimpijska rywalizacja rozpoczyna się tak naprawdę w momencie, kiedy na arenę wkraczają lekkoatleci. Trudno mi z tym polemizować😊.
Godzina zero nadchodzi. W piątek 30 lipca zaczynają się „prawdziwe” igrzyska. Wiem, że to określenie jest mało eleganckie, szczególnie w odniesieniu do pozostałych dyscyplin, ale przywilejem pisania na blogu jest to, że autor może pisać to, co naprawdę myśli😊. Oczywiście najbardziej będę śledził konkurencje biegowe, ale bez wątpienia cała „lekka” jest fascynująca. Przewiduję bardzo zaciętą rywalizację we wszystkich konkurencjach, a wyniki wielu zawodów rozegranych w tym sezonie wskazują, że poziom będzie mega wysoki. Widać, że wielu zawodników „czai się” z formą na najważniejszą imprezę czterolecia (pięciolecia??😊).
Zastanawiam się gdzie nasi reprezentanci mają szansę na czołowe miejsca. Większość kibiców liczy tylko zdobyte medale, dla mnie udział w finale olimpijskim danej konkurencji to sportowy kosmos, szczególnie w biegach, gdzie do rywalizacji stają ludzie z całego świata. Z całym szacunkiem do skoków narciarskich, to nie jest zabawa Skandynawów z Polakami😉.
Wczoraj słuchałem wywiadu z Arkiem Gardzielewskim na bieganie.pl. Nie ma czego zazdrościć „długasom” w Japonii. Warunki są tam dla biegów długich niezbyt sprzyjające. Nie wątpię w to, że wszyscy nasi reprezentanci w maratonie (3 Panie i 3 Panów) pobiegną bardzo ambitnie i na tyle, na ile będzie ich stać. Nie oczekuję jednak rewelacyjnych wyników i miejsc. Jeśli któraś z Pań lub Panów zajmie miejsce pod koniec pierwszej dziesiątki lub na początku drugiej – byłoby super. Na bieżni teoretycznie mamy mocniejszą ekipę, a mój wrodzony optymizm nasuwa mi parę pytań:
Czy Lewandowski da radę zdobyć medal na 1500m?
Czy Dobek wejdzie do finału na 800m? Jeśli tak, to czy włączy się do walki o …. brąz?
Czy sztafeta kobiet 4x400m poradzi sobie z presją i ogromnymi oczekiwaniami w Polsce?
Trudno liczyć na pozytywne zaskoczenia w stylu Tomasza Majewskiego na IO w Pekinie w 2008. Chciałbym sięmylić… Na koniec trochę złośliwie napiszę, że mam nadzieję, że młociarze zdobędą parę medali na igrzyskach, aby PZLA mógł ogłosić pełen sukces sportowy. Dzięki temu wiecznie narzekający na wszystko biegacze, będą musieli schować się na jakiś czas do szafy😉.
Miłego oglądania 😊


