Nowa rzeczywistość // 20.02.2022

 

Kończąc sezon startowy pod koniec listopada ubiegłego roku, nie miałem bladego pojęcia o czekających mnie zmianach. A jednak-  życie napisało nieoczekiwany scenariusz. Pojawiła się możliwość wykonania bardzo dużego kroku naprzód w mojej karierze zawodowej, więc postanowiłem wykorzystać tę szansę. W lutym zmieniłem pracę. Nowe obowiązki łączą się z częstymi podróżami służbowymi po całej Polsce, przynajmniej w początkowym okresie.

Ten wpis przygotowuję w pociągu, wracając po pracy do domu. Doba mi się jakoś dziwnie skróciła… 😊. Jak nietrudno się domyślić, czas dostępny na realizację treningu biegowego został również bardzo ograniczony. W tygodniu muszę się bardzo sprężać, aby wygospodarować godzinę na wieczorne bieganie o sensownej porze. Nawet się chwilę zastanawiałem nad tym, czy nie wstawać o 5 rano i biegać przed pracą, ale szybko zrezygnowałem z tego pomysłu. Aż takim „skowronkiem” nie jestem.

Jeden z wielu pożegnalnych prezentów z Hiltona :)

 Biorąc pod uwagę nową rzeczywistość, nie mam żadnych oczekiwań co do wiosennych startów. Siłą rzeczy trenowanie pod kątem poprawy wyników nie jest obecnie moim priorytetem. Trudno zatem oczekiwać świetnych rezultatów podczas startów. Rozpoczynając przygotowania do sezonu w grudniu, planowałem wystartować w kwietniu w Półmaratonie Poznańskim. Wspólnie z trenerem doszliśmy jednak do wniosku, że w mojej obecnej sytuacji życiowej nie ma to sensu. Mając do dyspozycji niewiele czasu na jakościowy trening, nie będę w stanie przygotować się do walki o życiówkę na tym dystansie. Szkoda, bo trasa poznańskiej „połówki” wygląda bardzo dobrze.

Celem pozostają krótsze dystanse: 5 i 10 km, które nie wymagają tak dużego i czasochłonnego kilometrażu jak przygotowania do półmaratonu. Sezon startowy planuję rozpocząć pod koniec marca sprawdzianem na 10 mil. Później, na początku kwietnia atestowana 5-tka – Bieg Szpęgawski. Dalsze starty w zależności od rozwoju sytuacji i możliwości przygotowań. Wygląda na to, że będzie w czym wybierać i rok 2022 to powrót do normalności.

Kilka słów na temat treningu. W styczniu – w starym życiu😊 – wyglądało to całkiem nieźle. Schemat tygodniowy był bardzo podobny i opierał się na 3 jednostkach, opakowanych spokojnym bieganiem: 

1. Podbiegi
– 10x100m lub 150m

2. Zabawa
biegowa: 6×2’+4×1’, 12×1’, 4×3’, 3×4’

3. Długie
wybieganie lub bieg ciągły w 2 zakresie – 8 km

 

W lutym nie wygląda to już tak dobrze. W tygodniu, jeśli mam siłę, robię mały „akcencik”. Ratuję się weekendami. Największym wyzwaniem jest słaba pogoda – często wieje mocny wiatr i pada deszcz lub śnieg. No i oczywiście ciemności. Tak jest każdego roku i nie narzekam. Trzeba przeczekać ten okres.

Na szczęście na horyzoncie wiosna. W lesie widać już przebiśniegi i bazie. Niedługo wyrzucimy w kąt zimowe ubrania, czapki i rękawiczki. Nie mogę się doczekać. A potem lato – cudowne bieganie w upale😊.