Trening pod okiem Radosława Dudycza // 27.03.2022

 

Niedawno minęło pół roku odkąd zacząłem trenować według koncepcji i planu Radka. Pora na pierwsze refleksje i spostrzeżenia, dotyczące realizacji całego procesu. Jeśli miałbym w kilku słowach podsumować pomysł na trening, który zaproponował Radek, mógłbym określić go jako:

Spokojny 

Klasyczny

Konserwatywny

Metodyczny

Na początku przedstawię kilka ogólnych spostrzeżeń, które postaram się rozwinąć.

Radek stawia duży nacisk na poprawną technikę biegową, bezpieczeństwo i zdrowie zawodników, z którymi współpracuje. Temu służą cotygodniowe treningi sprawności w hali gdańskiego AWF (jako danie główne ćwiczenia na płotkach), w których w miarę możliwości staram się uczestniczyć. Osoby trenujące z Radkiem, które mają „chrapkę” na szybki postęp i poprawę wyników w krótkim czasie – mogą się rozczarować. Trener jest zwolennikiem stopniowego, stałego rozwoju i progresu wyników, przy użyciu podstawowych środków i metod treningowych. Bardzo mi to pasuje, bo zgłaszając się Radka, chciałem przede wszystkim usystematyzować mój dość chaotyczny plan treningowy. Teraz widzę, gdzie popełniałem błędy, gdy sam układałem sobie treningi. Cały proces treningowy jest teraz w moim odczuciu spójny a jednostki treningowe sensownie poukładane w tygodniowym planie.

Nie chciałbym za bardzo skupiać się na konkretnych treningach i przedstawiać koncepcji krok po kroku, ale zapewniam Was, że u Radka nie ma „cudownych” metod treningowych, które spowodują, że wyniki poszybują w kosmos😊. Trener jest generalnie zwolennikiem tradycyjnej polskiej szkoły treningowej, bazującej na biegach w 2 zakresie intensywności. Tych treningów w moim menu jest sporo. Trenuję teraz stosunkowo lekko – to są moje subiektywne odczucia odnośnie intensywności treningów, które proponuje Radek. Wcześniej, gdy sam układałem plan, dużo
częściej byłem zmęczony po treningach.

Bardzo dużym atutem w cyklu treningowym jest elastyczność planu. Radek dostosowuje konkretne jednostki i całą koncepcję do sytuacji życiowej danego zawodnika. W moim przypadku, kiedy okazało się, że od poniedziałku do piątku nie będę mógł poświęcać na treningi tyle czasu ile wcześniej, kluczowe i w zasadzie jedyne mocne akcenty zostały przeniesione na niedzielę. Wszystkie pozostałe jednostki w tygodniu służą podtrzymaniu dyspozycji i przygotowaniu do niedzielnych mocnych treningów.

Tak jak już wspomniałem, w koncepcji treningowej Radka nie ma miejsca na „biegowe fajerwerki”. Treningi, w których dominuje 1 zakres, są spokojne, a przebiegnięty kilometraż umiarkowany. Jeśli ktoś lubuje się w porównywaniu przebiegniętych kilometrów z kolegami na Stravie – proponuję poszukać innego adresu😊. Szybsze jednostki realizowane są najczęściej w formie zabaw biegowych wplatanych w rozbiegania a także krótkich odcinków na podbiegu (10 x 100-200m).

Na razie to tyle, więcej napiszę za jakiś czas.

Wiosenny sezon imprez biegowych powoli się rozkręca. Jaki to będzie sezon dla mnie – czas pokaże. Zimę przepracowałem uczciwie, na tyle na ile było mnie stać. Najważniejsze, że dni są już coraz dłuższe i wieczorami robi się coraz jaśniej. Nie trzeba biegać w ciemnościach😊. Pierwszy start już za tydzień – 5 km w kultowym Biegu Szpęgawskim.

Tydzień temu przetestowałem aktualną formę w biegu na dystansie 10 mil (16 km), organizowanym przez trenera Radka Dudycza dla zawodników szykujących się do startu w maratonie. Test wypadł przyzwoicie, choć planów maratońskim na razie nie mam. Dystans przebiegłem w średnim tempie 3’53’’/km – szału nie ma, wstydu też nie😊.