Skończyło się lato, koniec wyjazdów, imprez, atrakcji i swawoli. W tym roku było tego wyjątkowo dużo. Mam nadzieję, że zdążę się wyrobić z formą na październik, bo na wcześniejsze bieganie na poziomie, który mnie zadowala, nie ma chyba co liczyć. Trudno oczekiwać cudów, kiedy proces treningowy jest co rusz przerywany atrakcyjnym wyjazdem. No cóż, biorę to na klatę😋.
Początek września to taki okres, którego nie lubię i zawsze trochę się go boję. Myślę, że nie jestem w tym odczuciu odosobniony i wiele osób ma podobnie. To czas powrotów: do szkoły, regularnych treningów, zdrowego jedzenia, spania w piżamie. A niejednokrotnie moment podejmowania życiowych decyzji. Już za kilka tygodni rozpocznie się też okres docelowych jesiennych startów, które zweryfikują ambicje i marzenia wielu. Jest wiec czego się bać😏.
Szukając inspiracji do kolejnego wpisu przeglądałem różne blogi, słuchałem podcastów, przeglądałem media społecznościowe. Muszę niestety stwierdzić, że nowych – ciekawych treści, dostępnych online, jest coraz mniej. Być może to tylko moje wrażenie, ze względu na rodzaj informacji, które wzbudzają moje zainteresowanie. Zauważyłem, że dużym powodzeniem cieszą się teksty o wydźwięku poradnikowym i motywacyjnym. Problem w tym, że to nie jest coś, czego szukam, chcąc zaciekawić się tematem lub zgłębić posiadaną wiedzę. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak poszukać inspiracji w sobie, a to jest mega trudne.
Parę słów na temat tego, co działo się u mnie przez ostatni czas. W lipcowym wpisie zastanawiałem się nad wyborem docelowych startów na jesień. Mamy już wrzesień, a ja dalej nie jestem do końca pewien, jak rozegrać ten temat. Wiem, niezbyt profesjonalne to podejście i sam na siebie trochę się wkurzam, że nie potrafię się określić i konkretnie zdecydować. Mam oczywiście swoje powody. Główny to brak wysokiej formy w tym momencie, więc bardziej skupiam się na nadrabianiu zaległości treningowych niż na planowaniu startów. Najbardziej zależałoby mi na dobrym biegu na 10 km. Tak, aby zakręcić się koło 36 minut. Nie pogardziłbym też dobrym występem w półmaratonie. Jeśli będzie to realne – podejmę próbę. Na większość biegów nie trzeba zapisywać się z dużym wyprzedzeniem, więc jak noga zacznie się kręcić, będę reagował.
Tak jak wcześniej wspomniałem, prognozuję, że dyspozycja startowa powinna się pojawić w październiku, więc mam jeszcze trochę czasu. Tak się pocieszam😎. Dlaczego dopiero w październiku? Sprawa jest prosta. Znam swój organizm, wiem jakie jednostki treningowe muszę wykonać, aby osiągnąć dobrą dyspozycję. Jakościowe treningi (akcenty) są ważne, ale to nie wszystko. Potrzebny jest czas, aby organizm mógł przyswoić wykonaną pracę i zaadoptować się do zadanych bodźców. W tym tkwi cała finezja i to najtrudniejszy etap w procesie. Nie udało mi się jeszcze nigdy pójść na skróty i nabiegać dobry wynik, minimalizując okres pomiędzy kluczowymi treningami a czasem potrzebnym na regenerację. Droga na skróty dla mnie nie istnieje, niestety. Jak mówił poeta: „daj czas czasowi”.
Jeśli chodzi o zaplanowane i opłacone biegi na jesień, to aktualnie są to trzy starty. Zakładam, że dojdą jeszcze 2 lub 3. We wrześniu zamierzam założyć strój startowy na 2 występy: Bieg Cysterski w Pelplinie (5km) 16 września oraz półmaraton w Gdańsku 24 września. Z tym pierwszym to jest prosta sprawa: krótko, intensywnie, dzida od startu do mety😁. Półmaraton pobiegnę zadaniowo, jako mocny trening w formie biegu z narastającą prędkością, albo bez kalkulacji z nadzieją dobry wynik, jeśli stwierdzę, że jest na to szansa.
Tradycyjne planuję także start w Półmaratonie Nadwiślańskim, w ostatnich dniach października. To ten trzeci opłacony start. Tego wydarzenia nie mam zamiaru przegapić.
Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o miłym wydarzeniu, które miało miejsce w lipcu. Dostałem propozycję dołączenia do Chors Team. Zaproszenie to traktuję jako formę docenienia treści, które publikuję na blogu. Wśród ambasadorów marki jest kilku naprawdę dobrych zawodników, zachęcam do śledzenia strony na fejsbuku. Chors Team to nowa, polska marka odzieży sportowej, której produkty wykonane są głównie z materiałów z recyclingu, a jej celem jest wsparcie polskich biegaczy długodystansowych. Mogę z czystym sumieniem polecić stroje biegowe firmy Chors Team, są one wysokiej jakości i można je kupić bezpośrednio na stronie.
Życzę wszystkim udanych biegów podczas sezonu jesiennych startów!
Do zobaczenia na trasach.



