Podsumowanie sezonu startowego 2024

 

To był bardzo długi sezon. Przygotowania do startów w 2024 roku rozpocząłem w drugiej części listopada 2023, a skończyłem maratonem 01.12.2024. Wychodzi na to, że sezon trwał ponad rok i był najdłuższym z moich dotychczasowych. Gdybym miał go scharakteryzować w kilku słowach i określić wyłącznie pod kątem uzyskanych wyników, podzieliłbym go na 3 części. Początek był bardzo dobry, środkowa część sezonu przeciętna, końcówka ponownie na dobrym poziomie.

Szkopuł w tym, że nigdy nie oceniałem swojego biegania (i pewnie nigdy tego nie zrobię), jedynie w odniesieniu do wyników w zawodach. Przyczyna jest bardzo prosta i oczywista. Bieganie jest dopełnieniem życia, pasją, którą realizuję w czasie wolnym. Jest najważniejszą z nieważnych spraw, która zajmuje mnie na codzień. Priorytety są niezmienne i bezdyskusyjne:

  1. Rodzina
  2. Praca, dzięki której mam pieniądze między innymi na realizowanie pasji

 

Wiem, ze nie brzmi to bardzo romantycznie, ale takie są fakty, z którymi stykam się nie tylko ja. Sytuacja ta jest typowa dla 99% osób trenujących bieganie (bez względu na prezentowany poziom).

Jaśniejsza strona jest taka, że przy odrobinie wysiłku, można bez większych problemów połączyć wszystkie ważne życiowe sprawy i obowiązki z uprawieniem sportu. W mojej obecnej sytuacji funkcjonuje to bez zarzutu i mogę bez wahania stwierdzić, że mam czas na wszystko. Mało tego, mam też ochotę, aby kontynuować obraną drogę, w której skuteczność mocno wierzę:

  1. Radość z biegania – fundament, bez którego wszystko pozostałe jest nieważne
  2. Stopniowy i ciągły rozwój poprzez stosowanie różnych bodźców
  3. Zachowanie zdrowia i dobrego samopoczucia w każdym wymiarze

 

Czytając podsumowania różnych biegaczy widzę często, że podawane są statystyki, np: ilość przebiegniętych kilometrów, godzin spędzonych w treningu, tempa biegów czy zużyte kalorie. Sam również analizę te dane, ale na potrzeby wpisu na blogu są one według mnie bezużyteczne. Wolę podzielić się swoimi spostrzeżeniami, wnioskami czy subiektywnymi odczuciami.

 

A było to tak.

Najważniejsze wydarzenia roku

  1. Udział w maratonie w Walencji i półmaratonie w Barcelonie – to był dla mnie rok spełnionych marzeń. Oba wydarzenia szeroko opisywałem w oddzielnych wpisach tutaj i tutaj. Bieganie w dużych zagranicznych imprezach to jest to, co mnie w tym momencie podnieca. Emocje, które towarzyszą przygotowaniom, podróży, pobytem w Hiszpanii, są nie do podrobienia. Bardzo często wracam myślami do tych biegów, szczególnie w takim czasie jak teraz, kiedy prawie cały dzień jest ciemno i ponuro za oknem.
  2. Rozpoczęcie współpracy z trenerem Darkiem – to był rok zapoznawczy z którego jestem zadowolony i będziemy pracować dalej. Najważniejszym dla mnie aspektem (poza relacją czysto ludzką) jest to, ze nie muszę na bieżąco zastanawiać się nad planem treningowym i kolejną jednostką. Po prostu nie zawracam sobie tym głowy, ufam procesowi i robię swoje. Poza tym, w układzie trener – zawodnik, porażki zawsze obciążają tego pierwszego a sukcesy są zasługą drugiego. To jest bardzo wygodna sytuacja 😊. Taki żarcik, wcale tak nie myślę…😉.
  3. Zmiana polityki startowej – mówiąc w skrócie, wyciąłem z kalendarza zawody, które niewiele wnosiły w kontekście wyników. Skupiłem się na startach, które niosły za sobą konkretny cel: przygotowanie do zawodów docelowych lub udział w nich. W konsekwencji startów miałem niewiele, bo 12.

 

Poniżej subiektywna i na tyle, na ile to możliwe, obiektywna ocena, którą sobie wystawiam za każdy bieg. Skala od 1 do 10, gdzie 1 to czarna rozpacz a 10 to spełnienie marzeń.

 

Półmaraton Barcelona (11.02.2024) 21km – NOTA 8 – jedno z najlepszych wspomnień sezonu, przebiegłem ten półmaraton po 3’44’’/km, super się czując przez cały dystans. Nieoficjalna życiówka poniżej 1:19’, ale to tylko anegdota, nie ma czegoś takiego jak nieoficjalne PB.

Bieg Szpęgawski – Starogard Gdański (24.03.2024) 5km – NOTA 8 – bardzo dobry bieg i poprawiona życiówka na 5km (oficjalnie 😊).

Bieg Europejski – Gniezno (06.04.2024) 10km – NOTA 3 – bieg na którym już się nie pojawię, słabo się biegło. Do zapomnienia i wymazania.

Voltaren Max 10k Run – Łódź (28.04.2024) 10km – NOTA 7 – poważna próba poprawy PB na 10km, zabrakło niewiele, udany start.

Bieg Tapflo – Dycha z pompą – Tczew (12.05.2024) 10km – NOTA 5 – bieg u siebie dla atmosfery, spotkań z kolegami. Ciężko się biegło.

Wilcza Dycha – Osieczna (08.06.2024) [37’21”] 10km – NOTA 2 – nastawiałem się na mocne bieganie a wyszła dupa. Brak mocy. Po biegu walka z wirusem.

Tczew na 5 z Flex  (22.06.2024) [17’37”] 5km – NOTA 7 – zakończenie pierwszej części sezonu w domu, fajne bieganie po 3’30’’/km.

Biegacze w hołdzie K. Piechowskiemu – Tczew (31.08.2024)  [38’03”] 10km – NOTA 5 – forma wakacyjna, bieg typowo szkoleniowy.

Bieg na Piątkę – Gdańsk (29.09.2024)  [17’33”] 5km – NOTA 6 – kolejny przyzwoity start, przerywnik w przygotowaniach o maratonu.

Bieg Kociewski – Starogard (06.10.2024) 10km – NOTA 7 – bieg na poziomie rekordu życiowego, do którego zabrakło kilku sekund. Trochę żałuję, bo warunki były wyśmienite. Ogólnie bardzo zadowolony.

Półmaraton Nadwiślański – Tczew (27.10.2024) 21km – NOTA 7 – kontrolowany bieg bez dociskania śruby, bardzo ważny test dla głowy przed maratonem.

Valencia Marathon (01.12.2024) 42km – NOTA 7 –  najważniejszy start sezonu i spełnione marzenie o udziale w maratonie w Walencji. Bieganie w Hiszpanii ma inny wymiar, to jest bajka. Najlepszy bieg, w jakim brałem udział do tej pory.

 

  1. Cały sezon oceniłbym jako bardzo udany, gdyby nie brak nowego rekordu życiowego na 10km. Kilkukrotnie próbowałem to zrobić i było blisko, ale bez powodzenia. Tutaj czuję niedosyt.
  2. Napisałem kilka fajnych wpisów na bloga, z których jestem bardzo zadowolony. Cieszę się, że w tym obszarze także się rozwijam. Bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, że pod względem jakości i treści, to TOP 5 blogów biegowych w Polsce.
  3. Na koniec coś, od czego może powinienem zacząć. Bieganie jako czynność sama w sobie, sprawiała mi dalej ogromną frajdę i przynosiła radość. Przez cały rok bardzo chętnie wykonywałem treningi, pomimo, że wyniki w zawodach nie zawsze były satysfakcjonujące. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy na dłuższą metę nie chce mi się wyjść na trening, ale mimo to wychodzę, bo zależy mi tylko na konkretnym wyniku. To nie jest według mnie zdrowa relacja, jeśli mówimy o bieganiu niezarobkowym. Dlatego bardzo cenię sobie i staram nie zatracić balansu, pomiędzy chęcią poprawiania wyników sportowych a czerpaniem maksymalnej przyjemności z aktywności.

 

Co w 2025?

Ogólny zarys na przyszły rok mam w głowie i mniej więcej wiem na czym będę się skupiał. Na pewno mam niewyrównane rachunki z dystansem 10 km i bardzo chciałbym pobiec fajną dychę. Poza tym chyba muszę pogodzić się z tym, że zimowe przygotowania są dla mnie zawsze dużo trudniejsze niż letnie (po prostu nie lubię zimna, a jeszcze bardziej biegania w ciemnościach), więc wiosną nie nastawiam się na jakieś fajerwerki.

Nie będę też ukrywał, że jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem, w grudniu 2025 ponownie chciałbym wystartować w Walencji. Wiadomo, że dużo się może wydarzyć do tego czasu, ale planować trzeba.

Mam jeszcze jedno spostrzeżenie dotyczące planowania sezonu startowego. Wszyscy widzimy, że klimat się zmienia i generalnie trend ten jest już nie do odwrócenia. Będzie coraz cieplej i fakt ten będzie w kolejnych latach miał znaczenie również w kontekście zawodów. Do tej pory najlepszymi miesiącami do mocnego biegania (temperatura 8 – 12 stopni) w Polsce to były: kwiecień, wrzesień, październik. Nie trzeba być naukowcem, żeby stwierdzić, że to się zmieni i za max. 5 lat najbardziej korzystne warunki będą w marcu, październiku i listopadzie. To się już dzieje. Wystarczy spojrzeć w których biegach w tym roku zostały osiągnięte najlepsze wyniki. Ciekawe czy organizatorzy imprez biegowych wezmą to pod uwagę.

Jeśli miałbym ocenić moją aktualną dyspozycję po roztrenowaniu, to na razie jestem w czarnej biegowej dziurze. Niespecjalnie się tym przejmuję, bo wiem, że za około 2 tygodnie nóżka zacznie się kręcić lepiej i bieganie nie będzie już tak męczące. Co roku jest podobnie. Tymczasem trzeba wykonać ten żmudny trening zimowy i wypatrywać słonecznych dni.

Pozostaje mi już tylko złożyć serdeczne życzenia noworoczne wszystkim czytelnikom bloga! Życzę Wam dużo zdrowia, spokoju ducha, ekscytujących biegowych (i nie tylko 😊) przygód i realizacji marzeń. Dziękuję, że jesteście!

 

Foto główne: Domelonzo Photography