Nic nie może przecież wiecznie trwać

 

Dawno nie czytałem żadnej nowej książki o bieganiu albo związanej z bieganiem. Powód jest prozaiczny: rzadko pojawia się jakaś ciekawa pozycja na rynku. Tym bardziej, kilka tygodni temu, z zaciekawieniem przeczytałem artykuł na bieganie.pl „Książki o bieganiu wydane w 2024 roku. Co warto przeczytać?”.

Inspirujące historie biegaczy górskich czy ultramaratończyków niespecjalnie mnie interesują. To, na co od razu zwróciłem uwagę, to publikacja „Rynek imprez biegowych: uczestnicy – doświadczenia – technologia”, autorstwa Liwii Delińskiej. Nie słyszałem, aby tematyka imprez biegowych była wcześniej podejmowana w formie drukowanego opracowania. Dodatkowo zauważyłem, że książka została wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, co dodatkowo zachęciło mnie do zakupu. Nie minęło 10 minut od przeczytania artykułu na portalu, a stałem się właścicielem wspomnianej książki.

Zakupy przez internet – dla mnie najwspanialszy wynalazek współczesnej cywilizacji. Tak naturalne, jak oddychanie. Tak oczywiste, że mało kto już pamięta, nie tak odległe czasy, sprzed ery onlinowych zakupów.

Książka ma prawie 300 stron, jest to typowe opracowanie o charakterze naukowym. Czytając ją miałem wrażenie, że mam do czynienia z pracą magisterską. Bieganie jeszcze kilka lat temu nie było postrzegane, a tym bardziej analizowane z perspektywy rynku i związanych z nim praw popytu i podaży. Obecnie imprezy biegowe (szczególnie maratony organizowane w metropoliach) są produktem, w którym po stronie podażowej występuje nie tylko organizator, a po stronie popytowej nie są to jedynie zawodnicy.

Największym beneficjentem organizowanych wydarzeń jest miasto lub region, w którym dana impreza się odbywa. Główne korzyści związane z organizacją danego biegu to pobudzenie lokalnej gospodarki, kształtowanie pozytywnego wizerunku, promocja aktywnego stylu życia oraz wsparcie celów charytatywnych.

Autorka przeprowadziła badania sondażowe, w których zapytała uczestników imprez biegowych w Polsce o główne motywy dotyczące udziału w imprezach biegowych. Wyniki nie są zaskakujące. Dominują dwa główne obszary: zainteresowanie i przyjemność oraz kompetencje i wyzwania. Respondenci wskazali, że startują w imprezach biegowych, ponieważ:

  1. Lubią tę aktywność (91%),
  2. To jest dobra zabawa (90%),
  3. Lubią wyzwania (90%),
  4. To ich uszczęśliwia (85%),
  5. Chcą poprawić swoje wyniki (76%).

Analizując rynek imprez biegowych wyróżnić można dwa główne typy wydarzeń: masowe biegi w dużych miastach oraz kameralne biegi lokalne. Badanie wykazało, że 34% ankietowanych preferuje kameralne biegi lokalne, 29% optuje za popularnymi biegami masowymi, a 37% miało trudności z określeniem swoich preferencji.

Znaczna większość badanych biegaczy, bo 75% planuje z wyprzedzeniem w jakich imprezach weźmie udział w nadchodzącym sezonie. Ta informacja jest ważna dla organizatorów w kontekście marketingowym, sugerując potrzebę rozłożenia działań marketingowych w czasie. Jak pisze autorka: „powinny one uwzględniać zarówno fazę przedsprzedaży (świadomość i rozważanie zakupu), sprzedaż (możliwość zakupu pakietu startowego), jak i fazę posprzedażową (budowanie relacji przed udziałem w wydarzeniu, lojalność i orędownictwo po wydarzeniu)”.

Zgodnie z badaniami, media społecznościowe znacząco zwiększyły popularność biegania, co potwierdza 89% badanych biegaczy. Aż 81% respondentów zauważyło, że wielu ich znajomych dzieli się zdjęciami i wynikami sportowymi w mediach społecznościowych, choć samodzielnie takie działania podejmuje nieco mniej osób, bo tylko 57%. O znaczeniu mediów społecznościowych świadczą również dane mówiące o tym, że 87% biegaczy dowiaduje się o nowych imprezach biegowych właśnie dzięki serwisom społecznościowym. Co więcej, 85% ankietowanych przyznaje, że decyzje o uczestnictwie w wydarzeniach są często motywowane informacjami uzyskanymi z fejsbuka.

W książce zawarte są także rekomendacje dla organizatorów wydarzeń. Nie będę przytaczał ich wszystkich. Warte uwagi jest stwierdzenie, że ”organizatorzy powinni wykorzystywać narzędzia marketingowe, kierując swoje działania do określonych segmentów rynku. Komunikacja marketingowa skierowana do biegaczy nastawionych na rywalizację powinna podkreślać inne doświadczenia niż komunikacja skierowana do uczestników, dla których ważna jest zabawa i społeczny aspekt wydarzenia”.

Kluczowym czynnikiem przyciągającym uczestników okazuje się być atmosfera wydarzenia, łącząca nastrój i klimat. Trudno jednoznacznie zdefiniować, co kryje się pod pojęciem atmosfery, lecz można przyjąć, że mają na nią wpływ takie elementy jak: idea wydarzenia, ludzie oraz miejsce. 

Czy książka otworzyła mi oczy na jakieś zagadnienia, o których nie wiedziałem lub miałem inne zdanie czy obserwacje? Nie bardzo. Raczej potwierdziła te, które jako aktywny uczestnik imprez biegowych od ponad 10 lat, zauważam na co dzień. Na pewno może być źródłem wiedzy dla osób zaangażowanych w organizację wydarzeń biegowych.

♥♥♥

Ponad dwa tygodnie temu zmarł mój tata. Nie chcę zbytnio rozpisywać się na ten temat, bo to zbyt osobiste. Napiszę tylko tyle, że kolejny raz potwierdziło się, że rodzina jest największą wartością. Dobrze jest być otoczonym najbliższymi, szczególnie w trudnych chwilach.

Przy okazji wspomnę o eufemizmie „odszedł”. Bardzo mnie irytuje ten zwrot, tak często używany w kontekście śmierci. Zastanawiam się dlaczego tak wielu boi się słowa „śmierć”?

Cieszę się, że gdy był na to czas, przeprowadziłem z tatą bardzo długą rozmowę o jego karierze biegowej. Efektem tej rozmowy był wpis na blogu, który był i będzie najważniejszym z wszystkich, które opublikowałem.

♥♥♥

W końcu nadszedł długo wyczekiwany i dawno zaplanowany wyjazd do Santa Poli. W zeszłym roku spędziłem tam tydzień z Laurą. Tak nam się spodobało, że w tym postanowiliśmy pojechać na ferie do Hiszpanii całą rodziną, w czwórkę. 

Możliwość ucieczki od polskiej zimowej aury, to coś wspaniałego. Santa Pola to spokojne miasteczko, położone nad morzem Śródziemnym, na wybrzeżu Costa Blanca. O tej porze roku temperatura wynosi 17-19 stopni. Turystów nie ma zbyt wielu, można się porządnie zrelaksować i oderwać od codziennej rutyny. W niedalekiej odległości znajdują się Alicante, Elche i Murcia, więc można wybrać się na wycieczkę do miasta. Największą atrakcją jest rejs katamaranem na pobliską, niewielką wyspę Tabarca. To punkt obowiązkowy podczas pobytu w Santa Poli.

Mieliśmy wynajęte mieszkanie, w którym czuliśmy się prawie jak „lokalsi”. Szybko wtopiliśmy się w niespieszny tryb życia Hiszpanów. Siłą rzeczy spędzaliśmy wspólnie większość czasu, dużo więcej ze sobą rozmawialiśmy. To jest wielka zaleta wyjazdów. Tworzy się przestrzeń na rozmowy i czas, który możemy poświęcić sobie nawzajem. W codziennym zabieganiu często nam to umyka.

Atrakcje atrakcjami, ale bieganie też jest ważne. Nie bez powodu Santa Pola zyskuje coraz większą popularność wśród biegaczy, szukających dobrych warunków do treningu. To wprost wymarzone miejsce: naturalne ścieżki biegowe ze sporym przewyższeniem, stadion, długie płaskie odcinki, co tylko chcesz. Wystarczy wspomnieć, że na obozy przyjeżdża tu szwedzki rekordzista Europy na 10km (26’53’’) – Andreas Almgren.

Po chorobie nie biegało mi się swobodnie. Treningi realizowałem bez problemu, ale mało było w nich luzu i polotu. Trudno oczekiwać, że podczas tygodniowego pobytu w Hiszpanii forma nagle wystrzeli w górę. Czuję jednak, że wykonałem tutaj bardzo fajną pracę, która przeniesie mnie krok dalej w przygotowaniach.

Biegałem codziennie, w większości były to spokojne biegi z żywymi przebieżkami na koniec. Oprócz tego zrealizowałem dwa akcenty w formie zabaw biegowych. W sumie przebiegłem 112 km podczas 8 treningów. Niesamowite, jak szybko organizm zaadaptował bodźce treningowe. Obserwowałem to chociażby po niższym tętnie spoczynkowym czy w trakcie rozbiegań, ale także ogólnym samopoczuciu. Jest kolosalna różnica pomiędzy bieganiem w zimowych warunkach w Polsce, gdzie dochodzi normalna praca i sprawy dookoła życiowe a mini obozem biegowym podczas urlopu. Możliwość wysypiania się i wstawania bez budzika, odpoczynku po treningu czy drzemki po obiedzie, to są te detale, których brakuje w „normalnym” życiu. No i temperatura. Wspaniale jest biegać w lutym bez tych wszystkich leginsów, bluz, czapek i rękawiczek.

Wszystkie treningi wykonywałem rano, przed śniadaniem. Nie mam z tym problemu i lubię biegać na czczo. Kluczem do dobrego samopoczucia podczas rannego biegania jest zjedzenie odpowiednio dużej i kalorycznej kolacji. Z tym także nie miewam wielkich kłopotów😊.

Po śniadaniu i odpoczynku mieliśmy do dyspozycji praktycznie całe dnie, które spędzaliśmy w większości na zewnątrz, odkrywając atrakcje, wędrując po szlakach i plażach, delektując się ciepłem i słońcem.

Tak to z grubsza wyglądało. Baterie zostały podładowane, można działać dalej. Już za kilka tygodni wiosna. Oby była łaskawa.