.
Połowa wakacji minęła. Pogoda nie była pięciogwiazdkowa, ale nie dołączę do chóru narzekających na zimny i deszczowy lipiec. To są te same osoby, które w ubiegłym roku użalały się nad upalnym sierpniem. Ten typ tak ma.
.
Wolę skupić się na pozytywach, a do nich zaliczę na pewno możliwość biegania w środku dnia, bez uszczerbku na komforcie, co latem nie jest takie oczywiste.
.
Trochę kusi mnie, aby napisać, że wykonywałem w ostatnich tygodniach super treningi i że każdy z nich przybliża mnie do niesamowitych wyników, które czają się za horyzontem. Chciałbym uraczyć Was, drodzy czytelnicy, niezwykle barwnymi opowieściami o tym, ile trudu i wyrzeczeń muszę włożyć w to, aby móc realizować biegową pasję. Nic nie sprawiłoby mi większej przyjemności niż okraszenie tego wszystkiego galerią przepięknych, inspirujących zdjęć, które pobudziłyby do aktywności rzeszę fanów. Niestety, takie rzeczy są możliwe tylko na Instagramie. Rzeczywistość jest zazwyczaj zgoła inna, mniej kolorowa.
.
W tym wpisie chcę przekazać kilka informacji na temat tego, co u mnie słychać w ostatnich tygodniach.
.
W lipcu rozpocząłem przygotowania do maratonu, który zaplanowany jest na grudzień. Jest sporo czasu na trening, który ma za zadanie zapewnić uzyskanie możliwie najwyższej formy. Lipiec był zatem okresem wprowadzającym do kolejnych tygodni, które będą coraz bardziej intensywne. Schemat przygotowań będzie się trochę różnił od ubiegłorocznych. Trener przekazał mi ogólną wizję i zaproponował kilka nowych bodźców. Muszę przyznać, że po pierwszej jednostce siły technicznej ledwo mogłem chodzić przez kilka dni. Myślałem, że jestem w stanie wykonywać ten trening mniejszym kosztem, ale kolejny raz okazało się, że metoda „grubo albo wcale”, nie jest skuteczna w moim przypadku. Myślę, że po kilku tygodniach organizm zaakceptuje ten nowy bodziec i przyniesie on efekt. Już po pierwszych tygodniach widzę, że tegoroczne przygotowania będą bardziej intensywne i cięższe. Na razie noga nie chodzi za dobrze podczas biegania i muszę wkładać trochę więcej wysiłku na akcentach. Oczywiście w tym momencie nie martwi mnie to, bo w początkowej fazie tak jest zawsze.
.
Wiem, że wielu z Was śledziło moje treningi na Stravie. W ostatnim czasie postanowiłem na jakiś czas zrobić sobie detoks od tego medium. Nie dlatego, że zamierzam ukrywać realizowany plan treningowy, ale dlatego, że znudziło mi się oglądanie ciągle tego samego „kontentu”. Proces treningowy każdego z nas to żmudna, powtarzalna praca. Stwierdziłem, że w tym momencie nie chce mi się wchodzić na Stravę, aby każdego dnia, każdego tygodnia, oglądać to samo. Moje treningi również są powtarzalne i kto chciał się nimi zainspirować, to już to zrobił
. Jak zatęsknię to wrócę.
. Jak zatęsknię to wrócę. .
Sierpień – cóż, mam nadzieję, że będzie biegało się lepiej niż w lipcu i będzie więcej luzu pod nogą. Pod koniec miesiąca zamierzam wystartować w Biegu Piechowskiego (10km), w domu. Poza tym nic spektakularnego pewnie się nie wydarzy. A to będzie oznaczać, że wszystko idzie zgodnie z planem, który pozostaje niezmienny:
.
„Jestem zdyscyplinowany, mam silną wolę,
więc się o przyszłość nie martwię.
Mam zacięcie, nałogów się wyrzec potrafię,
bo znam rzeczy hierarchię.
Mam gruby plan, samorealizacja da mi gratyfikację.
Ale to jutro, jutro, bo jest tyle rzeczy,
które muszę zrobić najpierw (…)”.
.

