Co było wczoraj odeszło w cień
Ciężko było mi zebrać się do napisania kolejnego wpisu na bloga, ale w końcu jest dobry czas. Gdyby w styczniu czy lutym ktoś powiedział mi, że wiosna będzie tak słaba biegowo w moim wykonaniu, to bym go odesłał do lekarza. Tego od głowy. Ale było jak było. Łącznie tylko 4 starty (2x5km, 1x10km, półmaraton), z których na plus oceniam jeden – ten najdłuższy. Muszę …










